Nagłowek
[Księga gości]

Archiwum
2010
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec


+ Oglądać, oglądać
+ Śpiewam też
+ Ognisty lisek
+ Ptak gromu
+ Łaaaadne
+ Dawaj mała!
+ Głupi nie jestem
+ eeee??
+ Używam, używam
+ Pytaj nie zbłądzisz!!!
+ Pomóż innym!
+ Katarzyna Stankiewicz Blog



14.07.2006 :: 13:52

start...
W zasadzie nie wiem po co zakładam znowu bloga...takie to dziwne pisać myśląc, że ktoś czyta, a może i nie...w sumie może to prostu ochota wyrażenia kilku rzeczy, których nie można powiedzieć...za dużo słów, czasu pochłonęłoby to...

tak więc oto jestem można by powiedzieć...mam 25 lat i jestem facetem, to chyba starczy, więcej nie potrzeba...nie jest ważne, gdzie pracuję, jak wyglądam, ani fakt, gdzie mieszkam...ważne są tutaj moje myśli sądy...echo mnie...

Komentuj (1)
16.07.2006 :: 11:25

starczy słów...
hmm kolejny dzień się zaczął, niby coś tak samo niby inaczej...w każdym razie minister edukacji jest po prostu....brak określenia na jego głupotę, brak kwalifikacji itd...zresztą po co się denerwować wystarczy przyjąć ze stoickim spokojem


czytam ten cytat, który sam wkleiłem na wpisami do bloga...zastanowienie...chwila refleksji, ostatnio zbyt często myślę na swoim życiem, to chyba źle, bo głowa od tego boli ;).


Na moje szczęście mam przy sobie kogoś kogo kochać mogę.

A teraz czas iść zjeść śniadanie.

Komentuj (0)
17.07.2006 :: 12:45

stupid boy..

Tak czasami myślę nad tym czym jest głupota i czemu tak niestety idiotyzm działania innych utrudnia życie...odpowiedzi na to pytanie chyba jednak brak, ponieważ sam głupek nie wie czemu upiera się w swoim postanowieniu, no może jest jeden powód - zrobić komuś na złość...tak banalny o głupi, fakt faktem z powodu tego cierpią ludzie...ja sam stałem się ofiara i nadal żyję pod jarzmem głupoty...jak się pozbyć takiego głupka, jeżeli przejawia oznaki determinacji, złośliwości...nie wiem jak na razie nie znalazłem na to odpowiedzi, ale kiedyś wiem, że to ja się będę cieszyć bo to w końcu los i życie korygują takich ludzi...a czy to ludzie, fizjologicznie na pewno tak, a dalej kto wie ja raczej bym wątpił...


i tak jak ten dzień się posuwa do przodu mam nadzieję, że będzie lepiej...bo po prostu musi być...


na przekór życiu, nadawać mu sens...

Komentuj (1)
20.07.2006 :: 19:32

Denn meine Hoffnung stirbt zuletzt...
Ograniczenie sfery prywatnej staje sie dziś hmmm czymś chyba normalnym. Każdy chce wiedzieć wszystko o wszystkim, nie zastanawia się, kiedy wchodzi komuś butami w w życiorys...czasami zwykle zapukanie do drzwi bądź inny rodzaj gestu przed wejściem do czyjegoś pokoju wydawałoby się być czymś normalnym.Przynajmniej ja tak sądzę, a że jestem dziwny to juz inna para kaloszy, zwykłem mówić...


Czasami własny egoizm przysłania cały świat, ale trzeba pamiętać o tym, że wtedy ranimy też innych, a nie zawsze działamy na swoją korzyść...skutki bywają długofalowe i zauważalne po pewnym czasie.

Komentuj (0)
24.07.2006 :: 18:27

"don't hold on to the past"- well that's too much to ask...

Czasami jest taki dzień w życiu kiedy jest wiadomość, niby dobra, ale koniec końców oznacza też coś złego...ja mam dziś taki dzień nie wiem czy płakać ze szczęścia czy czy ze smutku...czuję jakby w moim życiu coś się miało skończyć, a ja nic mogę na to zrobić. Gdzieś tam ktoś zapomniał czegoś zrobić, może i na tym świat się nie kończy, ale jak na razie nie mam widoków na lepsze jutro i jakoś nie popcham mojego wózka - "życie" dalej szczęśliwą drogą...czasami dostaje się kopniaki od ludzi, od losu, czasami jest ich za dużo bądź ma się za mało szczęścia by przygotować się na coś kolejnego...hmmm może trzeba przeczekać, zobaczyć cos będzie jednak, nie do końca jestem pozytywnej myśli, przyznaje się..nie jestem i jak na razie nie będę, bo większa część mojego świata teraz zatrzymała się w miejscu, a ja stoję sobie gdzieś z boku i na to patrzę, cofam się w przeszłość, ale do przodu iść nie chcę i nie mogę...

If I'd ran away I never have the strenght to very far...how would they hear the beating of my heart...how will they know....

taki mały cytat na koniec.

Komentuj (1)
25.07.2006 :: 14:58

nobody...nobodyelse

czasami zdaje mi się, że ostatnio tzn. przez ostatnie praiwe 1,5 roku żyłem snem...życie nie dogoniło mnie tak łatwo, ale jakoś mu się udało, i nic z tego nie mam dobrego...w sumie czuję się trochę jakby to wszystko co spotkało mnie w ciągu ostatnich 3 tygodni przyyłoczyło mnie na tyle by chcieć zniknąć...tak po prostu, w sumie każdy powienien mieć tę sznaśe zobaczyć czy kiedyś będzie żyć swoim snem...ja mam prawie wszystko co chciałem mieć....wszystko, co jest materialne...ta jedna niematerialna rzecz zdaje się przede mna uciekać albo to po prostu ja jestem jakiś nie taki jak miałem być...bezpowrotnie się zmieniam i to chyba nie w dobrą stronę...czasami mówi się, że to co nas nie zniszczy to nas wzmocni, ale ile takich ataków w jakim odstępie czasu można wytrzymać...każdy budynek w końcu musi runąć, żadne naprawy nie są w stanie mu pomóc, a jeżeli nawet będzie odbudowa, to to co powstanie straci swoją duszę, nie będzie takie samo jak było...czuję się jakbym był gdzieś na krawędzi, nie wiem czego nie wiem co czeka kiedy skoczę...
co by było jakby mnie nagle zabrakło? Nie wiem, dowiedziałbym się po fakcie...
od wczoraj czuję się jak dziecko, które widzi COŚ, co bardzo chce mieć biegnie prawie już to ma, ale potem znów się przewraca i TO znowu się odsuwa w dal...


dokąd mam biec...obiecaj dodać mi sił, gdy ktoś słowem złym pchnie ku przepaści...gdzieś pewnie jest dla mnie dom wolny od trosk...a w myślach ciągle strach



Komentuj (1)
27.07.2006 :: 19:27

Are you human?
dzień jak każdy inny, nic nowego się nie dzieje...w sumie można powiedzieć ciąg dalszy my-so-called-fucking-life...pewnie przez te tabletki czuje się gorzej niż zwykle poza faktem,że mnie od nich gardło boli i kilku fajnych rzeczy nie mogę robić...nie co się rozwodzić nad stanem mojej psychiki - zjechana, porypana, zaniedbana - brak szans na szybką poprawę...życie w sumie jest jak papier toaletowy...jedynym wyjściem jest się nie przejmować, zagryźć zęby i iść do przodu, może gdzieś tam pojawi się jakiś tir i zakończy tę "bajkę"...poza tym blog-terapia jakoś działa, poz afaktem, że ktoś w pewnym momencie....niech zostanie niedokończone...za jakieś 2 tygodnie wyjeżdżam, a nie mam ochoty i najchętniej bym to odwołał.


I have lost my faith..long ago...I...

Komentuj (2)
30.07.2006 :: 14:28

till then it will burn inside of me

hmm..a może..jednak nie..chociaż..kto wie...ja nie wiem...i tak musi pozostać, czasami dobrze, że się nie wie wszystkiego, czasami chciałbym się na chwilę zajrzeć kilka lat do przodu by wiedzieć, co będzie, ale kto by nie chciał..w sumie jakby każdy miał taką możliwość chociaż raz w życiu mógłby nie popełnić jakiegoś błędu, ominąć coś lub też w wyniku swojego działania narobić jeszcze większego bałaganu...do czego zmierzam, do tego, że obecnie jestem niepewny tego, co będzie mój optymizm już nie starcza w tym momencie, chociaż z głupią naiwnością trzymam się swojego snu, ale na jak długo go starczy...nie wiem, w sumie może chciałbym wiedzieć, na razie zostaje mi czekać i być dobrej myśli, bo najbliższe kilka miesięcy przyniesie mi odpowiedź, na którą czekam....


the choice was mine and mine completely...

Komentuj (0)

Copyrights by Angelus, Picture by Steve Walker